niedziela, 26 lutego 2012

KSU zaliczone :*

Czy ktoś mi pomoże?
Mój kręgosłup wykonał obrót o 180' zarówno w pionie jak i w poziomie, obszary w moim mózgu zostały potasowane przez profesjonalnego pokerzystę zwanego Wielki Pogo i aktualnie mogę patrzeć nosem, wąchać uszami i jeść oczami. Natomiast nie wiem jaką częścią ciała słyszę, ale to jest wciąż jeden pisk, także koncert bł udany. Zapewne inne obszary mojego mózgu także uległy przemieszczeniu po tak nieszczęsnym upadku. Zapewne znaczna jego część spłynęła do barków i teraz próbuje się z tamtąd wydostać, jednocześnie przyprawiając mnie o niesamowity ból. Rodzę plecami. Nikt nigdy nie mówił, że będę normalna. :)
Idę po aspirynę.

Dla uchów.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Walentynki, walentynki, walentynki....

Nie wierzę, nie wierzę, nie wierzę.
Wszystko jest takie dziwne.
Wszystko jest inne.
Wszystko się zmieniło.
A miało być zawsze takie samo.
Wieczny singiel.
Na zawsze.
Forever.
I co?
I jest inaczej.
Pierwsze walentynki, które coś dla mnie znaczą.
Nie liczę tych z podstawówki.
Na to szkoda marnować nawet skrawka internetu.
Porażka.
Ale te...
Boże.
Nie wierzę.


Ale w sumie.
Dużo się nie zmieniło.

Nie.
Jednak dużo.

sobota, 11 lutego 2012

Shit. Deep shit.

Tak. Dzisiaj musiałam wybierać. Musiałam wybierać pomiędzy złem i gorszym złem. Ale nie wiadomo któro to któro....
Musiałam wybierać pomiędzy zranieniem człowieka, na którym mi tak zależy, który by takiego ciosu nie przeżył, a wiecznym życiem w hipokryzji i pozornym szczęściu - dla dobra drugiego. Co też jest u mnie hipokryzją.

No i co robić.
W sumie to chyba i tak jestem hipokrytką. Cały mój świat wypełniam zasadami i światopoglądami, które są mi w danym momencie na rękę. Nie muszą się zgadzać ze mną. Muszą być wygodne. I są. Ale do czasu.
Potem coś się zmienia. Bo zawsze się zmienia. A ja zostaję przecząc sama sobie i nie umiem temu pomóc. Pogrążam się w kłamliwym świecie mojej podświadomości zamiast cieszyć się tym wspaniałym czasem, uczuciem, szansą. I wszystkim.
Dla uchów.