czwartek, 5 stycznia 2012

kogut

Zakochałam się! Zakochałam się w Marcu Chagallu. Facet jest genialny.
Cała psychodela na jego obrazach, zapach paradoksu unoszący się w cały pomieszczeniu, czarna para młoda, zielony żyd, skrzypce, krowokoza i  budząca grozę ciemna wieża Eiffla, a przede wszystkim kogut z pawim ogonem i nutką tajemniczości, jednocześnie wciągającą w inny wymiar. W wymiar marzeń sennych prawdziwego artysty. Człowieka o tak bujnej wyobraźni i tak sprawnej ręce, człowieka, który potrafi kilkoma plamami w ciemnych barwach, zaciągnąć nas do ciemnego zaułka, nie dać spokoju przez 25 godzin w ciągu doby i zmienić spojrzenie na świat. Szczególne uczucia budzą we mnie obrazy z motywem vanitas, których jestem wielką fanką. Ale mimo to obrazy Chagalla wyróżniają się niesamowitym przesłaniem, trafnością sytuacji a jednocześnie całkowitą abstrakcją.
Kogut mnie zabił, wyssał ze mnie soki życiowe i na dobre pół godziny wciągną do innej rzeczywistości.
Piękne.

1 komentarz: