Chłopcy są dziwni. Chłopcy są nie z tego świata. Chłopcy są całkiem inni od nas. Nie da się z nimi porozumieć. Tak właśnie myślała mała Zosia, huśtając się na huśtawce.
Mijały lata i chłopcy zaczęli odgrywać coraz większą rolę w życiu Zosi. Dalej byli obcy.
Ale
Ale zawsze jest taki jeden, z którym porozumiewanie się jest wielką łatwością i wielką przyjemnością. Tak, dalej jest inny. Dalej jest dziwny. I tak. Jest jak nie z tego świata. I rodzi się uczucie. Nie ważne, czy jest to miłość, przyjaźń, czy ojcostwo. Ważne, że jest.
Zawsze strzegłam się miłości. Strzegłam się nawet myślenia o niej. A jak o niej nie myślałam, to skąd mam wiedzieć, czy to to? Czy mi się znów coś uroiło?
Boję się miłości. Rzadko się czegoś boję. A to sprawia, że boję się jeszcze bardziej. Bo nie wiem. Bo nie myślałam. Więc co mam robić, jeśli to miłość. Przyjaciel powiedział: 'rób to co do tej pory. Idź na spontana. Jak zawsze. wtedy będziesz sobą. A kto zawsze powtarza, że człowiek jest szczęśliwy, tylko wtedy, kiedy jest sobą?'
No tak. Ja to mówię. Ale co? Miłość jest poważną sprawą. Bo jej nie znam. Czy idąc ku miłości spontanicznie, nie powiem czegoś głupiego nie nie zniszczę tego, tak ponoć delikatnego uczucia?
Muszę porozmawiać z kimś, kto na sprawę spojrzy obiektywnie.
W tym momencie zamknęłam laptopa i wybiegłam z domu, pędząc ku autobusowi, który miał się pojawić na moim przystanku za niespełna 10 min.
Ale cały wieczór myślałam z kim mogę o tym porozmawiać. Nie dawało mi to spokoju. Aż do pewnego momentu. Kiedy koło Costy spotkałam człowieka, który odegrał w moim życiu tak ważną rolę, tyle mnie nauczył i można powiedzieć, że mnie ukształtował, bo dzięki niemu znalazłam siebie. Już wiem wszystko. Dziękuję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz