:))))
Lubię emotikonki. Ale nie chce mi się ich pisać. Chociaż różnie to bywa. Czasem piszę, czasem nie. Nie ważne.
Ale do rzeczy. Jaka jestem. Jestem sobą. Po prostu. Mało ambitna wypowiedź. Wiem. Ale trafna. Moja osobowość się wciąż kształtuje. Zmieniam style. Podobno to dobrze. Szukać. Cały czas szukam. Ciągle coś gubię. Ale budzi się we mnie pedant. Ale nie lubię sprzątać. Jestem leniwa. Ale jak mam na coś ambicje to się przyłożę i to osiągnę. Tak. Mówią, że jestem zdolna. Ja wymagam od siebie więcej. nie mogłabym żyć bez chęci samodoskonalenia. Nie osiądę na laurach. Nie odpocznę. Staram się wykorzystywać każdą chwilę. Wiem, że to nie możliwe, że czasem trzeba odpoczywać. Ciało się męczy. Odpocznie po śmierci. Mój duch się nie męczy. Fakt. Czasem ma lekkie zakwasy lub bule żołądka, ale ale dalej jest pełen werwy. Jestem z niego dumna. A. I jeszcze jedna ważna sprawa. Jestem katoliczką. Przyznaję się do tego. Myślę, że to to w dużej mierze mnie napędza, więc nie przestanę wierzyć. Chodźby dlatego.
Jeszcze może mała kwestia. Co ukształtowało 'mnie'. Obserwuję, że to ma największy wpływ na postać osoby. Wiec opowiem. Tak. Zaczynam zdanie od 'więc'. Nie przestanę.
No to tak. Kiedy byłam taka tycia tycia. Na osiedlu nie było żadnych dziewczyn. Byli tylko starsi koledzy. A z kimś się bawić trzeba. Więc były chłopięce zabawy. Budowanie baz w krzakach. Domków na drzewach. Niezmierzona chęć poznania okolicy. Każdego zakątka pobliskiego lasu, bagien, pól, sadów, wszystkiego co dookoła. A mieszkałam na skraju osiedla. Dalej tylko wioska.Włóczenie się po starych chatach. Po budowach też. Świat jest taki nieodkryty. siedzenie godzinami pod sklepem z oranżadą za 50gr. granie w halówkę, w dupę, w dziada, w syfa. Do tej pory leżą na strych stare, do tej pory nie użyte lalki bejbiborn. Nienawidziła ich. Po co oni wszyscy mi je kupowali?! Wózek dla lalek przydał się do wożenia desek do budowy bazy, ale te różowe kołderki, nocniczki i wanienki dla lalek. koleżanki mi ich zazdrościły. Ale czego? Nie rozumiałam. Dalej nie rozumiem. Wszystko spoczywa po stertą gratów na strychu. A właśnie. Strych. Najbardziej tajemnicze miejsce. Do tj pory nieprzemierzone sterty złomu, kabli, pudeł, ciuchów, sprzętu elektronicznego, książek, i znów pudeł. Uwielbiałam. Wrrrróć. Uwielbialiśmy siedzieć tam i szukać skarbów, jak piraci w morzu starego kurzu. tyle rzeczy całkowicie nieużytecznych znalazło swoje zastosowanie. Teraz dość duża część tej kreatywności ulotniła się z mojego organizmu. Głównie za sprawą gimnazjum, nieudolnych przyjaźni, facebooka, disneychannel, bezsensownych światopoglądów, zapatrzenia w plastikowe laleczki, które za młodości bawiły się wyłącznie lalkami bejbiborn i rozmawiały wyłącznie o nich, za sprawą ideologi i subkultur, w które popadałam( i pewnie jeszcze popadnę) bez opamiętania, za sprawą braku logicznego myślenia, i ogólnie myślenia, dzięki temu wszystkiemu moja kreatywność odeszła w kanały wraz z ciepłym moczem. Ale będę o nią walczyć. W sumie to w życiu nie mam żadnej pasji. Jak mam to zazwyczaj dość szybko przemija. Tańczyłam tańce towarzyskie, nowoczesne, breakdance, streetdance, jazz, akrobatykę artystyczną, była też jazda konna, woltyżerka, basen, karate, siatkówka, koszykówka, chór szkolny. Obecnie gram na gitarze, działam w przykościelnej grupie oazowej, (a w telefonie mam same obrazki z anarchią, uruchomiłam stary telefon), gram też w teatrze, ale to tak amatorsko...
Ogólnie to tata mi już każe iść spać. Posłucham się. Staram się być grzeczna. Na wakacjach się nacierpieli. W końcu potrafiłam wyjść z domu i wrócić na drugi dzień. Bez słowa. Ale teraz jest rzeczywistość. Szkoła. Konkursy. Wstępy. Koncerty, I można tak wymieniać.... Ale cóż. Chyba przybliżyłam moją postać dość szczegółowo.
To tak na koniec jeszcze powiem, że mam 15 lat, jestem nieogarnięta i życzę wszystkim miłego poniedziałku.
Na przekór. Lubię poniedziałki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz