Pewnego dnia, kiedy już się ściemniało. Może lepiej powiedzieć - pewnego wieczoru. Siedziała samotnie w barze sączac flegmatycznie gin z tonikiem. Myślała nad sensem życia. Była tak zamyślona, że największe sgnały z rzeczywistości nie docierały do jej nerwów słuchowych, wzrokowych, a nawet czuciowych. Po barze plątała się masa zakudłaczonych, pijanych 'prawdziwych artystów, którzy poubili się w życiu'. Ich mądrości życiowe były wyraźnie słyszane z końca sali dla palących aż do baru, gdzie siedziała ONA. Była ubrana w zwiewną sukienkę, błyszczące 15centymetrowe zgrabne szpileczki i zimowy płaszcz. Wyglądała jak Kopciuszek, który wybiegł z balu, ale niestety nie zmienił się spowrotem w jego codzienną wersję. Została ta, eleggancka, pełna gracji, mogłoby się wydawac nienaturalna dla owej istotki maska. Siedziała cicho. Nie odpowiadała na aroganckie zaczepki tamtejszych geniuszy podrywu. Wyglądała jak nieżywa. Blada twarz. Ciemne perfekcyjnie ułożone pofalowane włosy jednocześnie wyglądały naturlnie. Brak jakichkolwiek reakcji, ruchów, nawet rumieńca na twarzy. Wyglądała jakby kompletnie straciła kontakt z rzeczywistością. Żyła w innym wymiarze. Koncentrowała się. Tęskniła. Pragnęła. Napiła się łyk drinka i znów tęskniła. W tym momencie do paru wpadł męszczyzna i głośno krzykną 'Maryśka!' Odwróciła się gwałtownie, w jej oczach zapaliły się iskierki nadziei, w jednej sekundzie cał jej organizm wypełnił się nieokrzesaną radością. I wtedy owy mężczyzna dokończył 'zarzuć dwa piwa!', a kelnerka lekcewarzącą kiwnęła głową. I wtedy całe podniecenie opadło. Łzy napłynęły do oczu. Serce pękło z przegrzania ponadlimitową liczbą uderzeń na minutę. Odsunęła zamaszystym ruchem szklankę z drinkiem. Ppodwinęła sukienkę. I łamiąc nogi, potykając się o krzesła barowe, wybiegła na zewnątrz szturchając owego mężczynę i gorzko płacząc, zniknęła w ciemnościach zimowej ulicy.
Dlaczego?
Sorciax za błędy, literówki itd... Nie patrzyłam co piszę... ;p
OdpowiedzUsuńJa wiem - była w ciąży, a on miał słoik z kiszonymi ogórkami
OdpowiedzUsuńgwałtowne, nagłe rozczarowania. jeden moment, który zdaje się być najzwyczajniejszą kombinacją sekund w całym wszechświecie zmienia tak wiele. zmienia w zasadzie wszystko. jakże niezwykłe są osoby zawierające tajemnicę. zawierające tę nutkę czegoś, co nas intryguje.
OdpowiedzUsuń~alabaster