niedziela, 27 listopada 2011


Rozkmin zawsze dostarczają tylko wyjątkowi ludzie.



Przy winie
Spojrzał, dodał mi urody,
a ja wzięłam ją jak swoją.
Szczęśliwa, połknęłam gwiazdę.

Pozwoliłam się wymyślić
na podobieństwo odbicia
w jego oczach. Tańczę, tańczę
w zatrzęsieniu nagłych skrzydeł.

Stół jest stołem, wino winem
w kieliszku, co jest kieliszkiem
i stoi stojąc na stole.
A ja jestem urojona,
urojona nie do wiary,
urojona aż do krwi.

Mówię mu, co chce : o mrówkach
umierających z miłości
pod gwiazdozbiorem dmuchawca.
Przysięgam, że biała róża,
pokropiona winem, śpiewa.

Śmieję się, przechylam głowę
ostrożnie, jakbym sprawdzała
wynalazek. Tańczę, tańczę
w zdumionej skórze, w objęciu,
które mnie stwarza.
Ewa z żebra, Venus z piany,
Minerwa z głowy Jowisza
były bardziej rzeczywiste.

Kiedy on nie patrzy na mnie,
szukam swojego odbicia
na ścianie. I widzę tylko
gwóźdż, z którego zdjęto obraz. 

3 komentarze:

  1. SzYMBORSKĄ KOCHAM MIŁOŚCIĄ PIERWSZĄ I BEZGRANICZNĄ!

    OdpowiedzUsuń
  2. spojrzał.. jedno spojrzenie może tak wiele. więcej nie potrzeba. tylko to jedno, wyjątkowe spojrzenie.
    ~alabaster

    OdpowiedzUsuń