NIE UMIEM SIĘ ZAKOCHAĆ
Nie umiem i basta.Nie daję rady.Ale wiem, skąd to się wzięło....
Otóż dziewczyna, która ma/miała w młodości słaby kontakt z ojcem, nie zaznała tak na prawdę, co to miłość damsko-męska. Ona szybciej poczuje instynkt macierzyński niż prawdziwą miłość do chłopaka.
Ona może albo się zakochiwać co chwila w pierwszym lepszym bez pamięci, albo mieć całkowite trudności ze znalezieniem uczucia. Bo go nie zna. Rzadko układa się jej w związkach.
Pierwszą opcję przeżyłam w podstawówce. Straszne czasy. Drugie 'albo' przeżywam teraz. W gimnazjum.
Było tyle możliwości. Tyle chłopaków. Tyle 'chyba-miłości'.
I co? Zawsze są za i przeciw. Ale ja nie umiałam dostrzec tych 'za'. Było tylko mało czasu. 'nie potrzebuję tego', Mój brak wrażliwości i romantyzmu. Byli też przyjaciele i ten konflikt. Koledzy, czy chłopak. I były przykre doświadczenia.... Były i są.
No bo chłopak to to samo co przyjaciel, tylko, że można się z kimś przelizać, a czasem nawet nie ma w nim tego przyjaciela. Tak myślałam.
I jest następny 'dylemat'. Nie chcę robić komuś nadziei, a potem odchodzić bez uczucia jak taka zimna suka. Znowu. Nie chcę krzywdzić ludzi, na których mi zależy, tylko dlatego, że nie się nie odnajduję w związkach. Nie chcę.
I teraz pytanie: Ryzykować?????
Nie wiem, czy ten post coś zmieni, ale musiałam to napisać i poukładać. A w moim wieku i tak nie ma co szukać partnera na całe życie. 'trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać'
Dla uchów.
Pierwszą opcję przeżyłam w podstawówce. Straszne czasy. Drugie 'albo' przeżywam teraz. W gimnazjum.
Było tyle możliwości. Tyle chłopaków. Tyle 'chyba-miłości'.
I co? Zawsze są za i przeciw. Ale ja nie umiałam dostrzec tych 'za'. Było tylko mało czasu. 'nie potrzebuję tego', Mój brak wrażliwości i romantyzmu. Byli też przyjaciele i ten konflikt. Koledzy, czy chłopak. I były przykre doświadczenia.... Były i są.
No bo chłopak to to samo co przyjaciel, tylko, że można się z kimś przelizać, a czasem nawet nie ma w nim tego przyjaciela. Tak myślałam.
I jest następny 'dylemat'. Nie chcę robić komuś nadziei, a potem odchodzić bez uczucia jak taka zimna suka. Znowu. Nie chcę krzywdzić ludzi, na których mi zależy, tylko dlatego, że nie się nie odnajduję w związkach. Nie chcę.
I teraz pytanie: Ryzykować?????
Nie wiem, czy ten post coś zmieni, ale musiałam to napisać i poukładać. A w moim wieku i tak nie ma co szukać partnera na całe życie. 'trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać'
Dla uchów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz