Budzę się dzisiaj o 12:30 z myślą 'kurwa, zaspałam! w sumie nie ma na co, ale ojciec i tak się będzie strzępił... Nie wie, o której poszłam spać...'
Ale wstaję, ogarniam się i napotkam tatę 'No to się dzisiaj wyspałaś już za sylwestra chyba... hehehe'
Przytakujący uśmiech z mojej strony i wracam do pokoju. Odpalam komputer, włączam muzykę i siadam.
I tak siedzę. Ja i czarna kawa. Siedzimy. Burdel w pokoju. Burdel w kuchni. Burdel w komputerze. Burdel w głowie. Miałam tyle czasu. Tyle sobie zaplanowałam. I co? I chuj. Siedzę tak samo nieogarnięta jak w czwartek wieczorem. Tydzień temu. Całe wolne minęło i co? Dzisiaj wszystkiego nie nadrobię. Szkoda się brać za cokolwiek.
Idę spać.
Dla uchów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz