Kiedy widzę tych wszystkich ludzi... z niezliczoną ilością oryginalnych pomysłów na każdą sekundę życia, każde słowo, minę, gest i wygląd, czuję się po prostu nudna.
Ja nie miałam życiowych rozkmin w wieku 6 lat. Nie zakochałam się w książce o tak trudnej problematyce mając 12 lat, dalej nie potrafię się zakochać w książce, mogę ją co najwyżej polubić...
Nie mam umysłowości artystycznej, chodź bym nie wiem jak chciała, mogę być co najwyżej kreatywna.
Mam umysł ścisły i tego nie zmienię, chyba, że go sobie przeszczepię, ale wtedy już nie będę to ja.
Jestem pedantką i lubię sobie czasem jebnąć deltę. AO.
Muszę mieć wszystko czarno na białym. Inne kolory nie wchodzą w grę. Białe na czarnym też nie może być.
Biały jest kolorem przejrzystym. Czarny jest akcentem, głębią, nieznanym, jest też konkretem. jest swoją przeciwnością, subtelnym całusem i ostrym biczem z pitt bulla.
i tak: muszę mieć to czarne na białym - małe szlaczki, wydarzenia, akcje, zagadki na białym przejrzystym kawałku papieru. Na oczywistości. Wydarzenia są w czasie i miejscu. Zawsze. I zawsze białym. Oczywistym. Świat musi być biały. Oczywisty, doszczętnie zanalizowany.
Nie istnieje opcja białe na czarnym bo to by była mała cząstka oczywistości w świecie pełnym zagadek. Tak nie może być. Wszystko musi być wiadome. Dlatego właśnie mój mózg posiada taki defekt, że kiedy ta moja biała karta zostaje zapisana czarnym atramentem, on zamienia się w wielką gumkę do mazania z niepohamowaną chęcią wymazania wszystkiego zagadkowego i zamienienie tego na białą oczywistość, czasem nawet robi to naprzód, wtedy mnie naprawdę wnerwia, bo życie traci smak, dreszczyk emocji, bo inaczej nie mogło być...
Zakazane jest wprowadzanie innych kolorów.
Coś jest wiadome albo nie.
Światem rządzą sprzeczności.
Nie ma kolorów pośrednich.
Nie dopuszczam ich, tak jak nie dopuszczam kompromisów.
Kompromis - jedno z trzech możliwych wyjść z sytuacji, dwa pozostałe to ustąpić lub nie dać się. Wtedy jedna strona jest niezadowolona, a druga postawiła n swoim. Kompromis jest niezadowoleniem obu stron. Więc co to za rozwiązanie?
Kompromis jest kolorem różowym. Taki piękny a ja go nienawidzę. Nie dopuszczam do mojego świata. Mój świat jest czarno-biały. Ale wole taki niż w kolorze gówna. Mój świat nie będzie zasrany.
To chyba o mnie.
OdpowiedzUsuńObczaiłam.
Podoba mi się.
I.. kurde.
Myślę.
O! Napisałam pierwszy w moim życiu dramat! Dam Ci poczytać w poniedziałek! :D
ok, ok.... O Tobie może być początek jaka nie jestem... :PP
OdpowiedzUsuńO tym mówię :)
OdpowiedzUsuń